"W weekend na wyspie Stóra Dímun miał miejsce pierwszy ślub od 1979 roku. Goście i pastor dotarli na uroczystość helikopterem” - informują farerskie media.
Na Dímun mieszka na stałe osiem osób w jednym dużym gospodarstwie.
Nowożeńcy mają na imię Eva i Jógvan Jón.
(fragment artykułu w Atlantic Review: "Dawniej, gdy ludzie mogli dotrzeć na Dímun tylko łodzią, a później musieli wspinać się do farmy kilkaset metrów po stromiźnie, zdradliwe otoczenie pochłonęło wiele ofiar. – Warunki pogodowe odgrywają ważną rolę także dzisiaj – mówi Eva. – Bardzo często słyszę pytanie, czy nie obawiam się o swoje dzieci, o to, że pójdą za daleko i spadną z klifu. Ale nie czuję szczególnego strachu. Są w takim samym niebezpieczeństwie, jak wszędzie. W miastach zagrożeniem są pędzące samochody. Tutaj – śliska trawa i skały").
[foto © Erik Christensen, Liljan Weyhe, Arnold H. Nielsen]
poniedziałek, 21 maja 2012
niedziela, 29 kwietnia 2012
Natchnienie wyłowione z ponurych głębin
„Pewnego ranka zastałem na pokładzie „Brendana” czekającą na mnie niezwykłą parę. Dziewczyna była bardzo ładna. Miała piękne rysy twarzy, duże czarne oczy i – jak na Farerkę, które odznaczają się bardzo jasną karnacją – smagłą cerę. Ponieważ miała też długie czarne włosy i szeroką, fałdzistą spódnicę, w sumie przypominała Cygankę. O wiele jednak bardziej uderzającą postacią był jej towarzysz. Można by przysiąc, ze zstąpił prosto z ilustracji do którejś z baśni braci Grimm. Niewysoki, ale niezwykle silnie zbudowany, siedział nieruchomo na krawężniku burty. Na jego ubiór składały się solidne buty, szorstkie sztruksowe spodnie i domowej roboty brązowy sweter. Miał duże silne ręce rzemieślnika. Niewątpliwie najbardziej z tego wszystkiego imponująca była jego głowa w oprawie nadzwyczajnie wprost bujnego owłosienia, które tworzyło jednolitą kędzierzawą masę, zaczynającą się niemal u jego pasa, a kończącą dobrych kilka centymetrów ponad czaszką. Takiej fryzury nie powstydziłby się sam Neptun. Z poważnej twarzy okolonej tą gęstwą włosów patrzyły na mnie badawczo spokojne brązowe oczy. – Dzień dobry – przywitałem się po wejściu na pokład. – Państwo do mnie? Neptun nic nie odpowiedział, ale za to na całe pięć sekund wbił we mnie wzrok, zanim wreszcie przeniósł swe spojrzenie na dziewczynę. Ona też zabrała głos w jego imieniu: – Wczoraj w wywiadzie radiowym powiedział pan, że macie miejsce dla jeszcze jednego członka załogi i że chętnie widziałby pan kogoś z Wysp Owczych. Ten właśnie człowiek chciałby z wami popłynąć. – Dobry Boże! – przemknęło mi przez głowę – nawet banda wikingów dobrze by się zastanowiła, zanim przyjęłaby do swego grona takie indywiduum. – Tak, to prawda – powiedziałem głośno – ale szukam kogoś z dużym doświadczeniem żeglarskim, a do tego bardzo pożądana byłaby umiejętność fotografowania. – On spełnia z nawiązką te warunki – odrzekła z dumą. – Jest artystą i to bardzo dobrym artystą. Poza tym swoją własną łodzią odbył rejs na Morze Śródziemne. Pracował też jako rybak na farerskich kutrach u wybrzeży Grenlandii. To poważny człowiek”.
„Okazało się, że Borgne, piękna tłumaczka Tróndura, jest jego narzeczoną i gorąco popiera jego zamiar wybrania się z nami w podróż. – Dostarczy mu to nowych tematów do rysunków i rzeźb – wyjaśniała. A jak na prawdziwego marynarza przystało, całe przygotowanie Tróndura do wyprawy polegałoby na spakowaniu jego worka marynarskiego".
"Tróndur od samego początku udowodnił nam, że będziemy mieli z niego konkretny pożytek: nauczył nas łowić ryby. Już jako pięcioletni chłopiec w fiordach opanował te same umiejętności, które całe pokolenia farerskich rybaków wypraktykowały u wybrzeży Grenlandii i na Wielkiej Ławicy Nowej Fundlandii. Niewątpliwie trzeba mieć swoje wypróbowane sposoby, aby łowić ryby w tak głębokiej wodzie. Najpierw Tróndur wydobył ze swego marynarskiego worka solidny kawałek ołowiu, ważący chyba ze dwa kilogramy. Ciężarek ten uwiązał na końcu bardzo długiej liny, zamocowanej do dziwacznej płaskiej drewnianej ramy, która spełniała rolę bębna do nawijania liny. Jako przynęty użył kolorowych szmatek przyczepionych do zwykłych haczyków. Chlup! Masywny ciężarek zniknął za burtą, a w ślad za nim podążyły dziesiątki metrów liny odwijającej się nad relingiem. Głębokość pod nami wynosiła około sto metrów. Gdy tylko ciężarek dotknął dna, Tróndur zaczął powoli i płynnie wciągać linę, ale już po jakichś trzech metrach nagle szarpnął nią, chrząknął z zadowoleniem i dalej już bardzo szybko wciągał całą długość swojej wędki na pokład. – Masz coś? – skwapliwie zapytał Kormoran. – Dwie – lakonicznie stwierdził Tróndur, podczas gdy mokra lina opadała zwojami na pokład tuż obok jego gumowych butów”.
* Tróndur Patursson i Tim Severin w farerskim programie telewizyjnym Mælt – OBEJRZYJ TUTAJ
[cytaty i dolna fotografia pochodzą z książki Tima Severina "Podróż Brendana" w tłumaczeniu Ireny Gurskiej. Górne zdjęcie reprodukowano z książki "Myndaárbókin 1972. Árið ið fór". Foto Tróndurowej instalacji "The Deep Ocean" © Erik Christensen]
„Okazało się, że Borgne, piękna tłumaczka Tróndura, jest jego narzeczoną i gorąco popiera jego zamiar wybrania się z nami w podróż. – Dostarczy mu to nowych tematów do rysunków i rzeźb – wyjaśniała. A jak na prawdziwego marynarza przystało, całe przygotowanie Tróndura do wyprawy polegałoby na spakowaniu jego worka marynarskiego".
"Tróndur od samego początku udowodnił nam, że będziemy mieli z niego konkretny pożytek: nauczył nas łowić ryby. Już jako pięcioletni chłopiec w fiordach opanował te same umiejętności, które całe pokolenia farerskich rybaków wypraktykowały u wybrzeży Grenlandii i na Wielkiej Ławicy Nowej Fundlandii. Niewątpliwie trzeba mieć swoje wypróbowane sposoby, aby łowić ryby w tak głębokiej wodzie. Najpierw Tróndur wydobył ze swego marynarskiego worka solidny kawałek ołowiu, ważący chyba ze dwa kilogramy. Ciężarek ten uwiązał na końcu bardzo długiej liny, zamocowanej do dziwacznej płaskiej drewnianej ramy, która spełniała rolę bębna do nawijania liny. Jako przynęty użył kolorowych szmatek przyczepionych do zwykłych haczyków. Chlup! Masywny ciężarek zniknął za burtą, a w ślad za nim podążyły dziesiątki metrów liny odwijającej się nad relingiem. Głębokość pod nami wynosiła około sto metrów. Gdy tylko ciężarek dotknął dna, Tróndur zaczął powoli i płynnie wciągać linę, ale już po jakichś trzech metrach nagle szarpnął nią, chrząknął z zadowoleniem i dalej już bardzo szybko wciągał całą długość swojej wędki na pokład. – Masz coś? – skwapliwie zapytał Kormoran. – Dwie – lakonicznie stwierdził Tróndur, podczas gdy mokra lina opadała zwojami na pokład tuż obok jego gumowych butów”.
* Tróndur Patursson i Tim Severin w farerskim programie telewizyjnym Mælt – OBEJRZYJ TUTAJ
[cytaty i dolna fotografia pochodzą z książki Tima Severina "Podróż Brendana" w tłumaczeniu Ireny Gurskiej. Górne zdjęcie reprodukowano z książki "Myndaárbókin 1972. Árið ið fór". Foto Tróndurowej instalacji "The Deep Ocean" © Erik Christensen]
środa, 7 marca 2012
Tajemnice absolutnego centrum świata
„Najbardziej pożałowania godni wydają się jednak nadobni przybysze z cywilizowanego świata, kiedy od czasu do czasu pojawiają się na ulicach Tórshavn w charakterze angielskich, francuskich czy niemieckich turystów, snując się w deszczu i mgle z bezużytecznymi lornetkami zwisającymi smętnie na brzuchach, niby postacie z dantejskiego piekła. Łatwo zrozumieć ich głębokie westchnienie i niepocieszone miny, bo nie znając żadnego klucza do tego co ich otacza, skazują się na piekielną zaiste nudę głębokiej prowincji. Nie pojmują, że lepka mgła, w której mackach ugrzęźli, to ta sama odwieczna szaruga, z której ongiś powstał świat w pełni chwały, a brak im cierpliwości, by poczekać kilka dni, tygodni, czy miesięcy, aż cud się powtórzy i wody niebieskie zbiorą się w jedno, odsłaniając suchy ląd”.
(„Wilgotna ojczyzna” w tomie „Zaczarowane światło”, tłumaczenie Franciszek Jaszuński, podłubałem minimalnie w pierwszym cytacie, bo zdaje się, że była literówka)
czwartek, 9 lutego 2012
O sprawach przyziemnych i nieokreślonych
„Nigdy bym nie uwierzyła, że krajobraz może napawać lękiem” – portretuje w „Hanulce Jozy” górskie pogranicze Czech i Słowacji Květa Legátová. „Posiniałe skaliska przecinały las, w którym wiły się kręte ścieżki, niesamowicie poplątane i zwodnicze. Krzyżowały się w taki sposób, że można było krążyć po nich w nieskończoność. W dole huczała rzeka, tak rwąca, że tylko upalnym latem, kiedy woda opadała, dało się przejść na drugi brzeg po wystających kamieniach. Ze wszystkich stron świata dobiegał świst wiatru. Na śmiesznych połaciach równej ziemi, w niektórych miejscach piaszczystych i suchych, w innych porosłych trawą albo mchem i nasiąkniętych wodą wypływającą z mnóstwa ukrytych źródeł – tylko na tych spłachetkach otaczała mnie cisza, która po chwili zaczynała stawać się upiorna. Drewniane, niskie, samotne chałupy ginęły w krajobrazie”. (tłumaczenie Dorota Dobrew)Jest w tym opisie – proszę mnie poprawić – dalekie echo Wysp Owczych.
Zmieniają się i inne miejsca. Niedaleko zagajnika w Trongisvágur powstaje nowy stadion klubu piłkarskiego TB Tvøroyri, obok szkoły Meginskúlan na Sandoy kształtów nabiera bryła hali sportowej, w Tórshavn rozpocznie się niebawem realizacja bardzo ciekawego architektonicznie kampusu uczelnianego Skúladepilin við Marknagil, a na północno-wschodnich peryferiach archipelagu w planach jest nowy, prawie dwukilometrowy tunel drogowy. Koszt hali, kampusu i tunelu to kolejno 27, 391 i 140 milionów koron farerskich.
[foto 1 © Jógvan á Dul, park Viðarlundin w Tórshavn. Foto 3 © Jógvan Helgi Hansen. Foto 4 © Jógvan Horn, podoceaniczny tunel Leirvík - Klaksvík otwarty w kwietniu 2006 roku]
czwartek, 19 stycznia 2012
Przyboje jak pałace i wąsiska plazmoidów

W języku farerskim istnieje piękne słowo „brim”, na które brak odpowiednika w języku polskim. Gdy fale tłuką potężnie o brzeg i zdradliwymi rozbryzgami wdzierają się w głąb lądu tworząc skroploną mgiełkę – wówczas Farerowie zamiast synonimów określających sztorm („stormur”, „ódn”) używają terminu „brim”. Kombinuję, że sztorm to zjawisko szersze – fale, wichura, opady; „brim” zaś odnosi się tylko do fal, ich właściwości i dynamiki.W środowe popołudnie „brim” uchwycili na zdjęciach Jóannis Sørensen i Torkil Strøm. Jóannisowi udało się to w Viðareiði, a Torkilowi nieopodal Vágur, a więc w dwóch skrajnych częściach archipelagu.
Flauta jest dziś jedynie dalekim wspomnieniem na starych fotografiach.
[Zdjęcia fal wykonano 18.1.2012, © Jóannis Sørensen, Torkil Strøm. Zachód słońca w Viðareiði © J. Sørensen]- - -
Niedzielny wieczór 22 stycznia. Kosmiczne obłości nad Koltur i Tórshavn.

[© Jonhedin Herason Trondheim, Ólavur Frederiksen]
poniedziałek, 26 grudnia 2011
Nic nie dzieje się naprawdę
Jakie jest realne oblicze Wysp Owczych?
Czy znajdziemy je w filmach?
W prasie?
Na zdjęciach?
Pewne jest tylko to, czego nie sposób dokładnie opisać: słodki zapach wnętrza Biblioteki Narodowej w Tórshavn. Faktura ściółki na plantacji Selatrað. Cisza peryferyjnych osad zakłócana przez ptaki i wiatr.
[zdjęcie zdjęć wykonano w pawilonie-galerii Undirhúsinum w Skálavík]
Czy znajdziemy je w filmach?
W prasie?
poniedziałek, 28 listopada 2011
Sygnały o błędnym pociągu na Ultima Thule
Listopadowy „Świat Kolei” opublikował wzmiankę o farerskiej wąskotorówce. Do druku poszedł niestety tekst sprzed wygładzeń i uściśleń, wrzucam więc notkę bardziej przyjazną czytelnikom. Fotografia dawnej kolejki rybnej w Tvøroyri pochodzi z książki Helgi Jacobsena „Hvalurin er mín“.Rozpoczęła się eksploatacja prawdopodobnie ostatniego tunelu kopalni węgla kamiennego w okolicach Hvalby na wyspie Suðuroy. Tak jak przy poprzedniej odkrywce, planuje się tu położenie torów do ręcznego przetaczania wagoników z surowcem (stara, długa na ponad 300 metrów jama jest obecnie zalana wraz z częścią taboru). Górnicy do spółki z lokalnym samorządem zastanawiają się nad wydrążeniem tunelu na wylot góry w kierunku zachodniego brzegu wyspy (około 2 km), by w przyszłości wykorzystać kopalniane tory i wagoniki jako atrakcję dla turystów.
Warto dodać, że krótkie torowiska istniały przed laty także w portach Tvøroyri i Tórshavn. Wagony pchane siłą ludzkich rąk wspierały transport ze statków do magazynów i były pomocne przy rozbudowie portowej infrastruktury.

sobota, 26 listopada 2011
Bank pozytywów zamknięty do odwołania
Szokujące wieści z Farojów.W zeszłym tygodniu pierwsze morderstwo od 1988 roku. Denat: 42-letni Farer. Podejrzany: 32-letni Chorwat, chłopak ex-żony zabitego. Policja szuka ciała, przeczesano między innymi spalarnię śmieci w Leirvík.
Wczoraj w nocy potężny huragan. Wiatr do 190 km/h.
Kilka godzin temu 49-letni Farer znaleziony nieżywy na skwerze przed parlamentem. Policja podejrzewa kolejne zabójstwo i wysnuwa hipotezę o powiązaniu z zeszłotygodniowym. [edit 28 listopada: podobno to jednak samobójstwo. nożem w serce.]





[zdjęcia po huraganie 24-25 listopada pochodzą z facebookowej grupy „Ódn – November 2011”. Autorzy: Niels Hammer, Turið Vestergaard Í Dali, Simun.eu, Adam Podlejski, Silas Olofson]
wtorek, 1 listopada 2011
Mieszkańcy Wysp Owczych poszli do urn
W sobotę 29 października odbyły się wybory do farerskiego parlamentu. Na 168 kandydatów z 7 partii zagłosowało 30532 Farerów (frekwencja wyborcza 86,6%).Najwięcej mandatów – po osiem – zdobyły centroprawicowa Partia Ludowa Fólkaflokkurin i liberalna Partia Unii Sambandsflokkurin.
Warto pamiętać, że oprócz klasycznego podziału na prawicę i lewicę, farerskie partie różnią się także spojrzeniem na unię z Danią. Fólkaflokkurin reprezentuje poglądy umiarkowanie separatystyczne, Sambandsflokkurin – zdecydowanie produńskie.
Mandaty zdobyli ponadto: 6 – Partia Socjaldemokratyczna Javnaðarflokkurin (umiarkowanie produńska), 6 – Partia Republika, Tjóðveldi (centrolewicowa, separatystyczna), 2 – Partia Progresja, Framsókn (niedawno utworzona, prawicowa, separatystyczna), 2 – Partia Centralna Miðflokkurin (prawicowa, unitarna), 1 – Partia Niepodległościowa Sjálvstýrisflokkurin (socjaliberalna, zdecydowanie separatystyczna).Indywidualnie największym uznaniem wyborców cieszył się aktualny premier Kaj Leo Johannesen z Sambandsflokkurin (1974 głosy) i Annika Olsen z Fólkaflokkurin (1346).
Na 33 posłów do Løgtingu wybrano 10 kobiet i 23 mężczyzn (w poprzednich wyborach: 7 kobiet i 26 mężczyzn).
Kadencja parlamentu Wysp Owczych trwa cztery lata.
Szczegółowe wyniki i porównanie z wyborami w styczniu 2008 - tutaj.
Lista premierów i ministrów od 1948 roku - tu.
[właścicielami fotografii są portal Nordlysid.fo i Jógvan á Dul]
niedziela, 16 października 2011
Łukasz Cieślewicz mistrzem Wysp Owczych


Dzisiaj późnym popołudniem Łukasz Cieślewicz zdobył mistrzostwo Wysp Owczych w piłce nożnej, stając się dziewiątym Polakiem, któremu udała się ta sztuka. Wśród złotych medalistów ligi jest także jego ojciec Robert Cieślewicz.Klub Łukasza, B36 Tórshavn, ma na koncie 20 zwycięstw, 4 remisy i 2 porażki. Na kolejkę przed finiszem rozgrywek wyprzedza drugi w tabeli EB/Streymur o 4 punkty. 23-letni Cieślewicz występuje na pozycji napastnika i we wszystkich meczach obecnego sezonu wybiegał w podstawowej jedenastce. Z 15 golami jest najskuteczniejszym strzelcem zespołu i trzecim snajperem ligi. Prowadzący w klasyfikacji Finnur Justinussen z Víkingura Gøta zdobył o 5 bramek więcej.
W latach 2002 i 2003 Łukasz Cieślewicz wywalczył tytuł mistrza Wysp Owczych juniorów młodszych jako zawodnik VB Vágur.
Polscy mistrzowie Wysp Owczych w futbolu:
1. Piotr Krakowski (z B71 Sandoy w 1989 roku jako piłkarz i z B36 Tórshavn w 2001 roku jako trener; w 1989 zagrał we wszystkich 18 meczach sezonu, strzelił 6 goli, bilans drużyny 13-5-0, bramki 37:13. Mistrzowski sezon 2001 prowadzona przez niego drużyna zakończyła z bilansem 15-1-2, bramki 55:15)
2. Jan Kaczyński (z B71 Sandoy w 1989 roku jako trener, bilans drużyny: 13-5-0, bramki 37:13)
3. Wiesław Zakrzewski (z B71 Sandoy w 1989 roku, zagrał na pozycji bramkarza we wszystkich 18 meczach sezonu, bilans drużyny 13-5-0, gole 37:13)
4. Marek Wierzbicki (z KÍ Klaksvík w 1999 roku, zagrał we wszystkich 18 meczach sezonu, strzelił 1 gola, bilans drużyny 13-2-3, bramki 38:19)
5. Andrzej Pacek (z KÍ Klaksvík w 1999 roku, zagrał we wszystkich 18 meczach sezonu, strzelił 1 gola, bilans drużyny 13-2-3, bramki 38:19)
6. Robert Cieślewicz (z VB Vágur w 2000 roku, zagrał w 17 z 18 meczów sezonu, strzelił 9 goli, bilans drużyny 12-4-2, bramki 40:22)
7. Krzysztof Popczyński (z VB Vágur w 2000 roku jako grający trener i z HB Tórshavn w 2006 roku jako trener. W sezonie 2000 zagrał we wszystkich 18 meczach sezonu, strzelił 14 goli (3. strzelec ligi). Mistrzowski sezon 2006 prowadzona przez niego drużyna zakończyła z bilansem 16-7-4, bramki 61:36)
8. Marcin Dawid (z HB Tórshavn w 2009 i 2010 roku. W sezonie 2009 bronił w 9 z 27 meczów sezonu, puścił 12 goli, bilans drużyny 16-7-4, bramki 59:37. W sezonie 2010 bronił w 18 z 27 meczów, puścił 18 goli, bilans drużyny 16-6-5, bramki 49:32)
9. Łukasz Cieślewicz (z B36 Tórshavn w 2011 roku, zagrał we wszystkich 27 meczach sezonu, strzelił 17 goli – 3. strzelec ligi)
Inne trofea polskich piłkarzy na Wyspach Owczych:
1993 – Puchar z B71 Sandoy: Piotr Krakowski, Jerzy Bzdęga
1999 – Puchar z KÍ Klaksvík: Andrzej Pacek, Marek Wierzbicki
2005 – Puchar z GÍ Gøta: Krzysztof Popczyński, Robert Rzeczycki, Marcin Dawid
2007 – Puchar z EB/Streymur: Rafał Kwieciński
2010 – Superpuchar z HB Tórshavn: Marcin Dawid




[Czarno-białe fotografie pochodzą z albumów „Føroyskur fótbóltur í orðum og myndum” edycje 1993, 1998, 1999, 2000 i 2002. Na kolejnych zdjęciach: Piotr Krakowski, Marcin Dawid, Krzysztof Popczyński, Robert Cieślewicz, Andrzej Pacek, Marek Wierzbicki. Statystyki: wykopaliska własne i Faroesoccer.com]
środa, 12 października 2011
czwartek, 6 października 2011
Media o Farojach: wielkie czytanie genomów
[okolice osady Sandvík na Suðuroy, foto: Erik Christensen, Porkeri]Onet przedrukował artykuł Marka Hendersona z „The Times”:
„Wyspy Owcze będą pierwszym krajem świata, gdzie każdy obywatel pozna swoje DNA. Inicjatywa ta może stanowić początek nowej ery spersonalizowanej medycyny.
Każdy z 50 tysięcy mieszkańców archipelagu otrzyma zaproszenie do sekwencjonowania genomu, a zebrane w ten sposób informacje zostaną zintegrowane z danymi medycznymi pacjenta. W efekcie będzie można dostosowywać opiekę medyczną i metody leczenia do indywidualnych potrzeb chorego, a także stworzyć bazę danych dla dalszych badań. Ów ambitny projekt o nazwie FarGen ma zbadać jak wiedza o indywidualnym DNA pacjenta może przekładać się na dobór najskuteczniejszych terapii oraz pomagać lekarzom w przewidywaniu i redukowaniu prawdopodobieństwa wystąpienia niektórych schorzeń. Przyjrzy się również społecznym wyzwaniom związanym z masowym sekwencjonowaniem genomu. Obejmują one: logistykę zbierania, przechowywania i interpretowania danych DNA z całej populacji, konsekwencje takiej inicjatywy dla prywatności i ubezpieczeń oraz wątpliwości etyczne związane z sekwencjonowaniem genomu dzieci, a także z poufnym dostępem do bazy dla celów badawczych.
– Farerowie będą pierwszym narodem na świecie, który stworzy tego typu bazę dla potrzeb służby zdrowia. Ale nie robimy tego tylko po to, by być pierwsi. Naszym celem jest uczynienie genomiki użyteczną informacją dla naszych obywateli – oświadczył Bogi Eliasen, manager programu z ministerstwa zdrowia Wysp Owczych. – Podstawowa idea jest prosta: chcemy odczytać genom każdego mieszkańca kraju i użyć go dla polepszenia opieki zdrowotnej – dodał inny członek komitetu kierowniczego, Paul Flicek z Europejskiego Instytutu Bioinformatyki w Hinxton koło Cambridge.
FarGen rozpocznie się jeszcze w tym roku od odczytania genomu około 100 osób, najprawdopodobniej wybranych losowo, by odzwierciedlić reprezentatywną próbkę populacji Farerów. Docelowo kod DNA wszystkich mieszkańców ma zostać odczytany w ciągu pięciu lat. Szacuje się, że cały projekt będzie kosztował około 30 milionów funtów, chociaż suma ta może też wzrosnąć, jeśli cena odczytywania DNA nie spadnie w ciągu najbliższych dwóch lat, jak przewidują naukowcy.
Program pilotażowy wspiera firma Illumina zajmująca się odczytywaniem DNA, a także rząd Wysp Owczych. Zaangażowani są również naukowcy z Uniwersytetu w Oksfordzie oraz Baylor University w Teksasie. Szczegóły zostaną ogłoszone podczas konferencji w Cold Spring Harbor Laboratory w Nowym Jorku.
Malejące koszty odczytywania DNA oraz coraz lepsze zrozumienie jego związku z ochroną zdrowia sprawia, że zdaniem wielu naukowców w ciągu najbliższej dekady sekwencjonowanie genomu pacjentów stanie się powszechną praktyką. Eliasen uważa, że niewielka populacja Wysp Owczych jest idealna dla pionierskiego pilotażu całościowej genomiki i zbadania jej implikacji społecznych. FarGen współpracuje ze szkołami, by wprowadzić lekcje z tej dziedziny. – Naszym obowiązkiem jest uświadomienie ludziom zarówno korzyści jak i zagrożeń – podkreślił Eliasen.
Możliwość sekwencjonowania DNA będzie zaoferowana wszystkim mieszkańcom Wysp Owczych, ale każdy będzie miał prawo odrzucić zaproszenie.
Jeden z pomysłodawców FarGen, Bogi Eliasen wciela swoje idee w praktykę: on i jego żona znajdą się w grupie pierwszych stu osób, których genom zostanie odczytany w pilotażowej fazie projektu. Chociaż rozumie, że niektórzy mogą nie mieć ochoty pójść w jego ślady na wypadek, gdyby badanie DNA ujawniło zagrożenia zdrowotne, których wcześniej nie byli świadomi, on sam bez wahania zgłosił się na ochotnika.
– Nie boję się wiedzy, którą mogę w ten sposób pozyskać – mówi. – Przecież jutro mogę zginąć w wypadku samochodowym albo rozbije się mój samolot do Nowego Jorku. Nawet jeśli jego genom nie zdradzi wielu faktów istotnych z punktu widzenia medycyny, Eliasen jest przekonany, że informacje te okażą się cenne w przyszłości”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




